Wczoraj Franek zaczął znienacka wypowiadać pierwsze sylaby. Natychmiast zaczeliśmy z nim ćwiczenia: ma-ma ma-ma ma-ma i żeby było sprawiedliwie ta-ta ta-ta, da-da. Franek patrzył zaciekawiony, co jakiś czas powtarzając łe-łe lub pojedynczo baaaa.
Kiedy siedział u ojca na kolanach, podeszłam do niego i powtarzam ma maaaa, ma maaaa, pozniej ta taaa, ta taa. Frankowi wyraznie sie podobalo, usmiechal sie milutko, jednak jak kultura nakazuje, nie przerywał matce. Zniechecona odwrocilam sie i ruszylam w strone kuchni. Na co Franek spokojnie rzucil w moja strone: pa. Oddajac się oglądaniu filmu z ojcem.
teraz pora żeby go nauczyć: wujek Dawid:)
OdpowiedzUsuńalbo: ciocia Madzia :)
OdpowiedzUsuń