Franek i Wiktor
środa, 19 sierpnia 2015
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
To się lubi co się ma.
Mkniemy wczoraj do Krakowa. Po drodze zgłodnieliśmy. Jak nic, trzeba zatrzymać się na hot doga. Jak na złość, nie ma po drodze bp, nie ma orlenu, nie ma statoila. Jest za to McDonald.
- Franek, nie wstąpimy niestety po hot doga, nie ma nigdzie po drodze stacji z hot dogami.
- Eeee...
- Pojedziemy za to w inne miejsce, gdzieś, gdzie też będziesz miał ochotę pojechać, będzie ci się podobać.
- (z nadzieją w głosie) do elektrowni????
- Franek, nie wstąpimy niestety po hot doga, nie ma nigdzie po drodze stacji z hot dogami.
- Eeee...
- Pojedziemy za to w inne miejsce, gdzieś, gdzie też będziesz miał ochotę pojechać, będzie ci się podobać.
- (z nadzieją w głosie) do elektrowni????
niedziela, 16 sierpnia 2015
niedziela, 31 maja 2015
Dzień Dzieciów naszych
Wiadomo - na dzień przed Dniem Dziecka obchodziliśmy Dzień Dziecka.
Prezenty od paru dni już wybrane.
Ja chcę latawiec!
Chciałem kopalę!
W drodze do sklepu pojawiła się już alternatywa na wypadek braku latawaca - dysko-piłka!
(W wyobraźni matki - dysko-piłka to piłka dyskotekowa, wymarzony prezent dla rodziców, na pewno miga, na pewno gra, dużo za głośno i jedno jest pewne - musi szybko zaginąć w niewyjaśnionych okolicznościach!).
Koparek nie brakuje w żadnym sklepie z zabawkami, każdy rodzic o tym wie!
Latawców nie ma. Zero. Nie było i nie będzie. Świetnie...
Kwadrans później wracaliśmy więc z "kopalą" i dysko-piłką (ta okazała się być dyskiem, który w locie zmienia się w piłkę - ufff..)
A wieczorem przy pacierzu - proponuję Frankowi, że może za coś dziś podziękuje.
Oto, co podsłyszałam:
"Panie Boże, dziękuję za taki fajny dzień. Ale... Panie Boże, ta dysko-piłka nie lata tak fajnie jak w reklamie. Może byś ją zabrał w nocy, poprawił i rzucił potem??"
Dzisiejszej nocy w roli przytulanek występują: dysko-piłka oraz kopara. Misie śpią same, sorry.
Prezenty od paru dni już wybrane.
Ja chcę latawiec!
Chciałem kopalę!
W drodze do sklepu pojawiła się już alternatywa na wypadek braku latawaca - dysko-piłka!
(W wyobraźni matki - dysko-piłka to piłka dyskotekowa, wymarzony prezent dla rodziców, na pewno miga, na pewno gra, dużo za głośno i jedno jest pewne - musi szybko zaginąć w niewyjaśnionych okolicznościach!).
Koparek nie brakuje w żadnym sklepie z zabawkami, każdy rodzic o tym wie!
Latawców nie ma. Zero. Nie było i nie będzie. Świetnie...
Kwadrans później wracaliśmy więc z "kopalą" i dysko-piłką (ta okazała się być dyskiem, który w locie zmienia się w piłkę - ufff..)
A wieczorem przy pacierzu - proponuję Frankowi, że może za coś dziś podziękuje.
Oto, co podsłyszałam:
"Panie Boże, dziękuję za taki fajny dzień. Ale... Panie Boże, ta dysko-piłka nie lata tak fajnie jak w reklamie. Może byś ją zabrał w nocy, poprawił i rzucił potem??"
Dzisiejszej nocy w roli przytulanek występują: dysko-piłka oraz kopara. Misie śpią same, sorry.
sobota, 30 maja 2015
niedziela, 10 maja 2015
wtorek, 5 maja 2015
sobota, 25 kwietnia 2015
niedziela, 19 kwietnia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































