niedziela, 31 maja 2015

Dzień Dzieciów naszych

Wiadomo - na dzień przed Dniem Dziecka obchodziliśmy Dzień Dziecka.

Prezenty od paru dni już wybrane.
Ja chcę latawiec!
Chciałem kopalę!

W drodze do sklepu pojawiła się już alternatywa na wypadek braku latawaca - dysko-piłka!

(W wyobraźni matki - dysko-piłka to piłka dyskotekowa, wymarzony prezent dla rodziców, na pewno miga, na pewno gra, dużo za głośno i jedno jest pewne - musi szybko zaginąć w niewyjaśnionych okolicznościach!).

Koparek nie brakuje w żadnym sklepie z zabawkami, każdy rodzic o tym wie!

Latawców nie ma. Zero. Nie było i nie będzie. Świetnie...

Kwadrans później wracaliśmy więc z "kopalą" i dysko-piłką (ta okazała się być dyskiem, który w locie zmienia się w piłkę - ufff..)

A wieczorem przy pacierzu - proponuję Frankowi, że może za coś dziś podziękuje.
Oto, co podsłyszałam:
"Panie Boże, dziękuję za taki fajny dzień. Ale... Panie Boże, ta dysko-piłka nie lata tak fajnie jak w reklamie. Może byś ją zabrał w nocy, poprawił i rzucił potem??"

Dzisiejszej nocy w roli przytulanek występują: dysko-piłka oraz kopara. Misie śpią same, sorry.

1 komentarz:

Franek! Suwaczek z babyboom.pl