W wieczór poprzedzający dzień wczorajszy, ojciec do Franka:
Franku, pośpij jutro choć do 9..
Matka (z doświadczenia): to niemożliwe, jeśli położymy go o 20, to nie będzie spał dłużej niż 12 godzin.
Następnego poranka. Godzina 9 - Franek śpi. Z jedną przerwą na butlę o 6 rano. Matka wstaje, żeby wziąć prysznic po udzieleniu dokładnej instrukcji, jak ojciec ma przygotować kaszkę, bo w tym czasie Franek na pewno się obudzi. 2 min. po wyjściu matki z łazienki Franek się budzi. Z uśmiechem na ustach mówiącym: miłej soboty tatusiu!
Ojciec: no, to idę pod prysznic.