piątek, 30 listopada 2012
wtorek, 20 listopada 2012
Ja Pierniczę!!
Nastał ten ten czas roku kiedy czas zacząć przygotowywać świąteczne pierniki.
Najpierw trzeba przewertować książkę kucharską, przypomnieć sobie przepis.
Franek z kuchnią zawsze był za pan brat, Mama też jest znana z pierwszorzędnych wypieków, czas więc przyuczyć Wiktorka.
A następnie najważniejszy etap "pierniczenia" czyli słodzenie pierników.
Jak widać pierniki nie dla diabetyków.
*Franek - 2 lata i 7 m-cy
Wiktor - 3 m-ce
Najpierw trzeba przewertować książkę kucharską, przypomnieć sobie przepis.
Franek z kuchnią zawsze był za pan brat, Mama też jest znana z pierwszorzędnych wypieków, czas więc przyuczyć Wiktorka.
*Franek - 2 lata i 7 m-cy
Wiktor - 3 m-ce
poniedziałek, 19 listopada 2012
środa, 7 listopada 2012
Wieczorową porą. Blondyn.
Jest wieczór, Franek usadowił się przed tv. Już dawno powinien być w łóżku (jest po kąpieli i wszystkich towarzyszących obrzędach). Tata do niego: Franek! szybko do łóżka!
Franek na to oburzony: ogądam fim!
sobota, 27 października 2012
Z kalendarza rozwoju dziecka..
"Po ukończeniu 2 miesięcy twoje dziecko bardzo różni się od noworodka, którego przywiozłaś ze szpitala. W porównaniu do poprzedniego miesiąca maluch jest cięższy o 700-800 gramów i urósł o około 1 cm."
Khm khm..
(Wikor - 6400g)
Khm khm..
(Wikor - 6400g)
czwartek, 25 października 2012
piątek, 19 października 2012
czwartek, 18 października 2012
Zamiast dzień dobry
Franek po przebudzeniu:
tata jest w pracy, mama jest w sklepie, kupi jako banan i jodut
Zapamiętał wujek Dawid.
tata jest w pracy, mama jest w sklepie, kupi jako banan i jodut
Zapamiętał wujek Dawid.
wtorek, 9 października 2012
jakiś czas temu...
podczas podróży Franek nagle obwieścił, że ma w zamiarze spełnić fizjologiczną potrzebę ("kupkę!").
Ponieważ zanosiło się na grubszą sprawę, nie wystarczyło zatrzymać się na trawce, skręciliśmy do najbliższego zajazdu. Szybciutko do toalety, gdzie synek załatwił co trzeba.
W drodze powrotnej na parking mijaliśmy samochód, który właśnie zaparkował i z którego ktoś wysiadał.
Franek ni z tego ni z owego krzyknął na całe gardło:
Sikaaaaałem! Sikaaaaałem! Sikaaaaaałem!
I kupę teeeeeż!
Ponieważ zanosiło się na grubszą sprawę, nie wystarczyło zatrzymać się na trawce, skręciliśmy do najbliższego zajazdu. Szybciutko do toalety, gdzie synek załatwił co trzeba.
W drodze powrotnej na parking mijaliśmy samochód, który właśnie zaparkował i z którego ktoś wysiadał.
Franek ni z tego ni z owego krzyknął na całe gardło:
Sikaaaaałem! Sikaaaaałem! Sikaaaaaałem!
I kupę teeeeeż!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




