Ten Mikołaj to jest już chyba stary. Pamięć już nie ta, na czym Franek nie wyszedł tak źle.
Jeszcze wczoraj prezent przyniosła ciocia M., u której Mikołaj był wcześniej.
Najwyraźniej o tym zapomniał, bo w nocy zostawił coś pod drzwiami:
To jeszcze nic! Na koniec dnia przyszedł do Franusia we własnej osobie!! I wcale nie widać po nim upływającego czasu.. ach ta bujna czupryna!
Z tego wszystkiego nasz syn zaniemówił (jak ten wierszyk się zaczynał??!):
Ale co tam - ważne, że jest prezent!