podczas podróży Franek nagle obwieścił, że ma w zamiarze spełnić fizjologiczną potrzebę ("kupkę!").
Ponieważ zanosiło się na grubszą sprawę, nie wystarczyło zatrzymać się na trawce, skręciliśmy do najbliższego zajazdu. Szybciutko do toalety, gdzie synek załatwił co trzeba.
W drodze powrotnej na parking mijaliśmy samochód, który właśnie zaparkował i z którego ktoś wysiadał.
Franek ni z tego ni z owego krzyknął na całe gardło:
Sikaaaaałem! Sikaaaaałem! Sikaaaaaałem!
I kupę teeeeeż!
Ponieważ zanosiło się na grubszą sprawę, nie wystarczyło zatrzymać się na trawce, skręciliśmy do najbliższego zajazdu. Szybciutko do toalety, gdzie synek załatwił co trzeba.
W drodze powrotnej na parking mijaliśmy samochód, który właśnie zaparkował i z którego ktoś wysiadał.
Franek ni z tego ni z owego krzyknął na całe gardło:
Sikaaaaałem! Sikaaaaałem! Sikaaaaaałem!
I kupę teeeeeż!








