poniedziałek, 19 listopada 2012

Sorry

Sorry chłopaki, sorry mama.
Mam 3 miesiące i mam swoje prawa. I swoje miejsce w łóżku.



środa, 7 listopada 2012

Wieczorową porą. Blondyn.


Jest wieczór, Franek usadowił się przed tv. Już dawno powinien być w łóżku (jest po kąpieli i wszystkich towarzyszących obrzędach). Tata do niego: Franek! szybko do łóżka!
Franek na to oburzony: ogądam fim!

sobota, 27 października 2012

Z kalendarza rozwoju dziecka..

"Po ukończeniu 2 miesięcy twoje dziecko bardzo różni się od noworodka, którego przywiozłaś ze szpitala. W porównaniu do poprzedniego miesiąca maluch jest cięższy o 700-800 gramów i urósł o około 1 cm."


Khm khm..



(Wikor - 6400g)


czwartek, 25 października 2012

Chrzest Wiktorka

W ostatnią niedzielę ochrzciliśmy Wiktorka.


Rodzice chrzestni to Karolina i Dawid 



Pogoda, jak na tę porę roku - przepiękna!


piątek, 19 października 2012

czwartek, 18 października 2012

Zamiast dzień dobry

Franek po przebudzeniu:

 tata jest w pracy, mama jest w sklepie, kupi jako banan i jodut

Zapamiętał wujek Dawid.

Chwilka minęła

a Wiktor ma już 2 miesiące



wtorek, 9 października 2012

jakiś czas temu...

podczas podróży Franek nagle obwieścił, że ma w zamiarze spełnić fizjologiczną potrzebę ("kupkę!").
Ponieważ zanosiło się na grubszą sprawę, nie wystarczyło zatrzymać się na trawce, skręciliśmy do najbliższego zajazdu. Szybciutko do toalety, gdzie synek załatwił co trzeba.

W drodze powrotnej na parking mijaliśmy samochód, który właśnie zaparkował i z którego ktoś wysiadał.
Franek ni z tego ni z owego krzyknął na całe gardło:
Sikaaaaałem! Sikaaaaałem! Sikaaaaaałem!

I kupę teeeeeż!

poniedziałek, 1 października 2012

Franek:

Sio muffa! Sio muffa!
O, pójdziała.

czwartek, 27 września 2012

Gdy nie ma taty w domu..

to jesteśmy bardzo grzeczni.

Wiktorek rano zwrócił całe mleko. Płacze, jojczy, próbuję go uspokoić, często przystawiam do piersi.
Frankowi w tym czasie bardzo się nudzi.
Wyciąga różne rzeczy, mało słucha (jak mama karmi, to przecież nic mi nie zrobi), w końcu wyciągnął najgroźniejszą broń - farbki.
Kartka sporych rozmiarów, ale nie może ograniczać artysty! Podłoga niebiesko-zielono-czerwona.
Trzeba ją więc wytrzeć. Franek wyciera ścierką kuchenną do naczyń, ręcznikiem kuchennym i co tam jeszcze znalazł wśród kuchennych tekstyliów. Udało się (wyplamić wszystkie).
Podłoga zaczyna przypominać tę sprzed uniesienia artystycznego.

Na koniec Franek zadowolony: wytarłAAAAAm!
Franek! Suwaczek z babyboom.pl