niedziela, 20 listopada 2011

Podobno z terrorystami się nie negocjuje

Ale trudno było się oprzeć

wtorek, 1 listopada 2011


Wytwornia Filmowa Godek & Godek prezentuje

film nagrodzony prestiżowymi nagrodami

"Ało ało"

(do obejrzenia filmu konieczne jest uruchomienie wyobrazni gdyz niewiele na nim widac)
 

środa, 19 października 2011

19 października















Za inspirację dziękujemy Jo!

sobota, 15 października 2011

Ostatnia deska ratunku

Franek zasypia na dwa sposoby: na zmęczonego i na męczennika.
Na zmęczonego - zasypia.
Na męczennika - wyje, jojczy, błaga, piszczy, a w ostateczności przyzywa kogoś kto go wybawi od tej strasznej męki: "Tatu!" lub "Aniu!"*.


* w bardziej ostatecznej ostateczności: "Aniu maniu".


poniedziałek, 26 września 2011

Kokieteryjnie..

- Franuś, chcesz serek?
- Nie. Am!

niedziela, 18 września 2011

A tak w ogóle to byłem na wakacjach!

W sierpniu co prawda. Ale wakacje wspominać jest zawsze miło! Gdyż wakacje były odlotowe!







Do tematu lotnictwa wprowadził mnie wujek.



A ćwiczyła ze mną ciotka!


 Mała kawka za południową granicą.


Tata, ale jesteś pewien, że to jest nocnik?


Ze starymi...Czasem trzeba.




Fenomen weekendowy

Jak to jest, że od poniedziałku do piątku trzeba nasze dziecię zdzierać z łóżka przed siódmą, żeby zdążyło coś zjeść przed wyjściem do żłobka (żeby pani przynajmniej śniadanie mogła zjeść bez pomocy) a w niedzielę punktualnie 6.04 lub w wyjątkowych sytuacjach o 5.04 nasz skowronek wstaje sam?? Czy istnieje sposób wyłączenia tego budzika??? Lub przynajmniej funkcję drzemki prosilibyśmy...

Czy to już...?

Ostatnio Franuś zjadł pani w żłobku drożdżówkę. Zresztą zaraz po tym, jak zjadł obiad a godzinę po nim podwieczorek.
Czy to już czas, by uświadomić panią, że "am" oznacza "chcę" a nie to co zwykle oznacza "am"? Hmm..

czwartek, 11 sierpnia 2011

Z ostatniej chwili

Z cyklu najnowsze osiągnięcia i rekordy:



Dopiero teraz wydaje się zrozumiała pobudka o 4.27, skoro czekało na nas takie wydarzenie :)

sobota, 6 sierpnia 2011

Wakacyjne atrakcje

Po dłuższej chorobie, pobycie u Babci, Frano znów pojawił się w domu.
Ze zdwojoną energią. Poskutkowało to uruchomieniem zapomnianej już a dawno kupionej barierki ujarzmiającej :)
Nie można powiedzieć, by nasz syn czuł się nią ograniczony - wręcz przeciwnie - jest dla niego świetną zabawką.




W ostatni weekend wybraliśmy się na wycieczkę do Rabki, gdzie poza inhalacjami i długimi spacerami Franek zaliczył przejażdżkę na koniku.




A na koniec wizyty złapał słonia za trąbę!

Franek! Suwaczek z babyboom.pl